piątek, 26 marca 2010

Coś na spóźniony początek

Już od dłuższego czasu noszę się z pomysłem by własne przemyślenia publikować, miast prowadzić bezowocną dyskusję z ekranem telewizora. Och wiem, a może podejrzewam, że decyzja taka pociągnąć za sobą może konieczność systematycznego pisania. I jakkolwiek samo pisanie nie sprawia mi większego kłopotu, pochodzę ze starej szkoły gdzie jeszcze uczono pisać i wymagano tak zwanego oczytania, to systematyczność nie jest moją najmocniejszą stroną.

Dlaczego akurat polityka? No cóż, a czy jest coś bardziej interesującego i jednocześnie w sposób prawie nieunikniony przekładającego się na życie nasze i przyszłych pokoleń. Czyż jest możliwym współcześnie nieuczestniczenie w polityce, choćby w całkiem bierny sposób. Czyż jako tako inteligentny człowiek może nie buntować się, nie reagować gdy politycy wespół z mediami drwią z logiki, etyki i elementarnej zdolności do kojarzenia faktów. Potrójne i po-wielokrotne nie.

To "nie", które może objawiać się w wieloraki sposób, u mnie do tej pory, jak już napisałem sprowadzało się do dyskusji z telewizorem. Teraz przyszedł czas na zmianę. Nie wiem jeszcze dokładnie jaką formę przyjmą moje przemyślenia, może to będzie po prostu spis pytań których nie zadano, a które moim zdaniem każdy uczciwie wykonujący swój zawód dziennikarz powinien zadać publicznie, a może bieżący komentarz do politycznych wydarzeń. na dokonanie wyboru pozostawiam sobie jeszcze trochę czasu.

O święta naiwności

Dzień bez afery to dla naszych mediów dzień stracony, no to mamy nową aferkę. Tym razem padło na senatora PiS pana Skorupę.
Afera jak afera i nie mam zamiaru jej tu roztrząsać. Byłoby wspaniale gdyby wszyscy nasi politycy i nie tylko oni, byli kryształowo uczciwi i całym swym życiem świadczyli, że działają jedynie pro publico bono. Tak jednak nie jest i nigdy nie będzie, bo wszyscy jesteśmy jedynie ludźmi.
Czy działanie i słowa pana Senatora mi się podobają, oczywiście nie. Czy takie zachowania są godne potępienia, oczywiście tak. Pozostaje jednak pytanie czy można i należy publicznie pastwić się nad osobą pana Senatora, co media, a w szczególności TVN24, dziś czynią z widoczną rozkoszą. Nie, po wielokroć nie. To nie etyczne i w najwyższym stopniu niezgodne z naszą kulturą by być jednocześnie prowokatorem, śledczym, prokuratorem, sędzią, sprawozdawcą sądowym, a na koniec ironicznym prześmiewcą.
Z takim oto nastawieniem wysłuchiwałem się w poranny program w TVN24. I widząc święte oburzenie pana redaktora J. Kuźniara wypowiedziami Senatora, a zwłaszcza jego utyskiwaniem na senatorskie uposażenie, zareagowałem. Wysłałem krótkiego e-maila:
Od: Stach
Data: 26 marca 2010 09:20:44 CET
Do: "kontakt@tvn.pl"
Temat: W sprawie senatora Skorupy

Szanowny Panie Redaktorze Prowadzacy poranny program,
Nie rozgrzeszajac pana Senatora pozwalam sbie wyrazic opinię, że postępowanie dziennikarzy w tej sprawie niewiele się różni od postępowań prowadzonych przez CBA. Reakcja prokuratury natychmiastowa - brawo, może by tak przenieść tę prokuraturę do Warszawy bo tamtejsza jakoś miała problemy z wszczęciem, z wlasnej inicjatywy, postępowania w tzw. sprawie hazardowej. I na koniec jedno pytanie, tak by mieć skalę porównawczą, w kwestii wynagrodzenia pana senatora - ile zarabia miesiecznie Pan, Panie Redaktorze.
Z poważaniem
Stach W.........
Jakież było moje zdziwienie, gdy po kilku chwilach słyszę anons, mniej więcej takiej treści "napisał do nas Stach W, który zażądał by dziennikarze upublicznili swoje wynagrodzenia .....", po czym pan redaktor przekazał jeszcze coś w rodzaju własnego, a wypowiedzianego w imieniu wszystkich dziennikarzy tego świata, oświadczenia o prywatności i tajności zawieranych z prywatnym pracodawcą kontraktów i rześko powrócił do senatorskiego wynagrodzenia.

Tak jak wielkie było moje zdziwienie tak też wielkie było zniesmaczenie. Jest taki góralski kawał, cytowany przez śp. księdza Tischnera, "są trzy rodzaje prawdy: prowda, tyz prowda i g... prowda". Przekazana informacja miała się do treści maila właśnie jak ta ostatnia z góralskich prawd.
Wysyłanie maili na wskazany przez TVN24 adres jest dobrowolne, ich cytowanie w audycji tej stacji, dla niej, nieobowiązkowe ale przekazywanie nieprawdziwej informacji o treści otrzymanej korespondencji, co najmniej żenujące.
I gdyby tak przyjąć rozszerzającą interpretację to można by dojść do bardzo smutnych wniosków co jakości i wiarygodności wszelkich informacji przekazywanych przez media.
Nie lubię zostawiać rzeczy niedokończonymi, więc niepomny doświadczenia wysłałem jeszcze jednego maila:

Od: Stach
Data: 26 marca 2010 09:46:47 CET
Do: "kontakt@tvn24.pl"
Temat: Pd: W sprawie senatora Skorupy

Szanowny Panie,
No cóż mówili że telewizja kłamie i rzeczywiście nie mówi prawdy. To co Pan powiedział o przesłanej przeze mnie korespondencji mija się zarówno z jej treścią jak i intencją. Tak naprawdę, nie interesuje mnie ile Pan zarabia, potrafię to sobie wyobrazić, razi mnie jednak, udawane świętoszkowate oburzenie. Wydając sądy, samemu trzeba by być bez skazy, zarzucając nieuczciwość samemu trzeba by uczciwie postępować. No cóż, najwyraźniej Pańska profesja uwalnia od takich moralnych dylematow.
Z poważaniem
Stach W........
Tym razem nie doczekałem się ani komentarza, ani odpowiedzi.

Jakaś pointa, podsumowanie, może wnioski?
O nie! Nic z tego! Bo jeszcze bym popadł w jakieś moralizatorstwo a samem grzeszny albo zapomniał, co mówi Kohelet w Piśmie Świętym "Ale nawet w myśli nie złorzecz królowi, a w swej komnacie sypialnej nie bluźnij bogaczom, bo ptactwo pod niebem wieści rozniesie, a skrzydlaty donosiciel rozgłosi twoje słowa".