sobota, 24 kwietnia 2010

Aż skóra cierpnie

Czytam informacje, domysły i spekulacje, od których już od dwóch tygodni pęcznieją strony blogów i forów, wpisy na facebook'u, artykuły w części gazet co raz śmielej publikujących mnożące się pytania, wątpliwości i zarzuty. Czytam i skóra mi cierpnie.
Muszę powiedzieć, że w pierwszej chwili po tragedii, pomyślałem - to mógł być zamach. Potem, obserwując poczynania rządu i jego agend oraz prokuratury - nie robią nic bo ostateczna konkluzja może brzmieć - lekceważenie Prezydenta, lekceważenie przepisów, celowe obniżanie rangi wizyty, brak zabezpieczenia wizyty przez służby specjalne, złożyły się w ostateczności na dopuszczenie do lądowania na nieprzygotowanym lotnisku, bez przysługującej Prezydentowi oprawy ze strony kraju gospodarza. Taka konkluzja z punktu widzenia zbliżających się wyborów byłaby dla PO zabójcza.
Od paru dni jednak nieodparcie nasuwają mi się, hamowane dotąd podejrzenia, że to jednak nie było zdarzenie losowe.
Działania ABW, opowieść Sikorskiego, że o śmierci Prezydenta dowiedział się około 9 z telefonu od ambasadora ( dlaczego to on się pierwszy dowiedział, a nie premier, dlaczego od ambasadora, a nie służb specjalnych), brak ostatecznej informacji o godzinie katastrofy, związane ręce prokuratury - ta bez wsarcia rządu, czy też wprost jego inicjatywy, rzeczywiście chyba musi działać w ramach obowiązujących konwencji i umów, skoordynowana akcja rządu i wspierających go mediów oraz tzw autorytetów kwestionujących jakiekolwiek podejrzenia, to wszystko co uważałem za hańbiące zaniechania, a składałem dotychczas na karb amoralnej kalkulacji politycznych zysków i strat, to wszystko i jeszcze więcej, budzi zgrozę.
I nie chodzi, jedynie o to, że być może staliśmy się przedmiotem zbrodniczych działań obcych sił. Chodzi przede wszystkim o to, że w powietrzu wisi podejrzenie, iż sprawujący władzę w tych działaiach uczestniczyli, bądź biernie im się przyglądali, bądź w najlepszym wypadku postanowili wykorzystać je do zapewnienia sobie pełnej i niepodzielnej władzy politycznej i gospodarczej, do zatarcia śladów prowadzących do jakichś niechlubnych działań i zachowań w przeszłości.
Jeśli tak, a chciałbym wierzyć, że nie, to wydarzyło się coś o wiele bardziej strasznego i tragicznego niż sama tragedia śmierci Prezydenta i towarzyszących mu osób, coś na co trudno znaleźć określenie, bo słowa już się zdewaluowały.

0 Comments: