Oglądałem wczoraj, a dziś przejrzałem jeszcze raz na stronach TVP, rozmowę z panem ministrem Sikorskim wyemitowaną przez dwójkę w programie "Minęła dwudziesta" i czuję się wewnętrznie zmuszony by dać upust memu zniesmaczeniu.
Nie jestem w stanie zrozumieć ani intencji zapraszającej, skądinąd wydawałoby się dość rozsądnej dziennikarki, ani tym bardziej bezczelności pana ministra, który nie dość, że to zaproszenie przyjął, to jeszcze z charakterystyczną mu swadą opisywał swoją rolę w przekazywaniu tragicznej wiadomości. Z wypowiedzi pana ministra wynika również, ku memu już nie zdumieniu ale niestosownemu w obecnej sytuacji rozbawieniu, że decyzja prezydenta USA o osobistym uczestnictwie w pogrzebie, to jego i rządu zasługa.
No, cóż pan Sikorski skromnością nigdy nie grzeszył i w podnoszeniu zasług własnych i rządu bywał nie mniej zapalczywy jak w zwalczaniu pana Prezydenta. To osobiste i publiczne zaangażowanie się w akcję kontestowania, ośmieszania i obrażania Prezydenta RP, w wypadku konstytucyjnego ministra, w szczególności ministra spraw zagranicznych było szczególnie podłe. W kraju, w którym sądy stoją na straży konstytucji i praw obywatelskich, a społeczeństwo angażuje się w życie polityczne musiałoby się to skończyć co najmniej dymisją. U nas nie.
Jakkolwiek można zrozumieć, że pomiędzy rządem a prezydentem, pochodzącymi z różnych opcji politycznych, może istnieć niezgoda w wielu kwestiach, to niezgoda ta nie powinna być po pierwsze publiczną, tak publiczną, że zdaje się być kwestionowaniem porządku państwa, a po drugie i to kategorycznie, nie może być niezgodą ad personam zamiast ad meritum. Niestety zarówno pan Sikorski jak i inni członkowie rządu oraz ważni politycy PO, na takie właśnie działania przy wtórze wspierających ich mediów pozwalali sobie bez żenady, honoru i dbałości o interes państwowy i narodowy. Miny, gesty, znaczące niedopowiedzenia i niewybredne komentarze to był niemal chleb powszedni dostarczany przez ostatnie 5 lat, bez najmniejszych skrupułów, przez główne media, ze szczególnym zaangażowaniem Gazety Wyborczej, TVN24 i Newsweek'a, radia ZET i innych ich medialnych i internetowych przybudówek.
Wielu brało udział w tym spektaklu, mającym na celu wyeliminowanie z polityki ludzi o wyraźnie narodowym charakterze, a brylowali panowie Niesiołowski i Palikot, a także Komorowski i Sikorski nie licząc polityków o mniejszym znaczeniu i licznej rzeszy dziennikarzy i publicystów. Dziś, gdy smutek i żałoba ogarnęła nie tylko rodziny, przyjaciół i polityczne środowiska ofiar tragedii ale także zwykłych ludzi, zjadaczy chleba, będących przedmiotem polityczno-medialnych manipulacji, prowadzonych przez wspomniane osoby i środowiska, wydaje się, że wobec powagi śmierci, ogromu bólu i żałoby, którą okrył się naród, minimalnym nakazem kultury jest po prostu powstrzymanie się od publicznych wystąpień, chyba, że w celu skruchy i prośby o przebaczenie.
Przebaczenie, nie tych którzy odeszli, bo o to można się tylko modlić w ukryciu przed światem ale przebaczenie nas oszukiwanych, manipulowanych, pozbawianych rzetelnej i bezstronnej informacji.
Niestety, poza nielicznymi wyjątkami osoby te i instytucje nie zechciały skorzystać, a jeśli już to tak nieszczerze jak gazeta redaktora Michnika. Z jednej strony żal i refleksja nad swymi działaniami, a z drugiej akcja "Wawel nie dla Kaczyńskich".
Pan Sikorski z tej okazji nie skorzystał ani z własnej woli, ani pomimo okazji, którą stworzyła mu w swoim programie pani redaktor Cholecka, pytaniem kończącym rozmowę.
Mam nadzieję, że po tej tragicznej lekcji, którą odebraliśmy, nikomu kto pretenduje do funkcji publicznych, nie wystarczą już ani dobra aparycja, ani świetnie skrojony garnitur i idealnie dobrany krawat, ani też szokujące prowokacje czy pokrywająca pustosłowie elokwencja, by uzyskać nasze społeczne zaufanie i mandat do sprawowania władzy.
Wierzę, że twarze i nazwiska szyderców zarówno tych znanych z telewizji i gazet jak i tych, którzy śmieli zakłócić w Krakowie święty okres narodowej żałoby, zostaną zapamiętane. Nie po to by się mścić, nie po to by im ubliżać ale po to byśmy siebie, Naród i Państwo ochronili od kolejnych nieszczęść.
1 Comment:
a może by tak... była taka ciekawa akcja w stanie wojennym oddawania książek Wojciechowi Żukrowskiemu. ludzie czyścili domowe biblioteczki z jego książek i podrzucali mu popod drzwi. a ja mam taką ekskluzywną propozycję oddawania przy każdej okazji 100 zł Sikorskiemu. tych 100 zł, które wypominał Kaczyńskiemu podczas którejś kampanii.
Post a Comment