piątek, 23 kwietnia 2010

Wątpliwości

SLD wskazało pana Napieralskigo na swgo kandydata na prezydenta, w zasadzie, w tym wyapdku nie interesuje mnie czy jest to pan X czy Y, nie moje drzewo i nie moje gruszki, i nie powinienem nawet o tej decyzji wspominać. Robię to, by podjąć próbę odpowiedzi napytanie:
Czy naprawdę jest tak że polska demokracja lub też w ogóle demokracja, jako taka zupełnie od sakralizowała funkcję najwyższego przedstawiciela narodu?
Czy rzeczywiście wymusza ona, realiami życia partyjnego, konieczność wystawiania przez partie polityczne kandydatów, według zasady " małe, ciasne ale własne"?
Czy jest tak, że kandydat na prezydenta może czuć się swobodnie prezentując poglądy partyjnego establishmentu , zamiast własnych?
Czy brak osobowości, zastąpiony partyjną prawomyślnością może zastąpić poczucie prawdziwego przywództwa opartego na własnym autorytecie i szacunku, wizji i zdolności do jej realizacji?
Czy w końcu ta desakralizacja jest aż taka, że kandydat może nie odczuwać drżenia nóg i głosu mówiąc: tak chcę być prezydentem?

0 Comments: